Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tuńczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tuńczyk. Pokaż wszystkie posty

15 kwietnia 2014

Tatar z tuńczyka z kremowym awokado i sorbetem z truskawek

Autor przepisu określił kompozycję mianem "istnej rozkoszy dla podniebienia". W obliczu tego cytatu swój dodatkowy komentarz uważam za zbędny. A teraz obiecany przepis.

Przeczytajcie. 
Przygotujcie. 
Zjedzcie.
Zachwyćcie się.






Tatar z tuńczyka z kremowym awokado 
i sorbetem truskawkowym z szampanem
źródło przepisu - Akademia Kulinarna

sorbet:
200 g truskawek
80 ml szampana lub wytrawnego wina musującego
2 łyżki soku z limonki
skórka otarta z pół limonki
2 łyżki cukru (użyłam syropu z agawy)

kremowy sos z awokado:
pół awokado
15 ml kremówki
sól i pieprz do smaku
sok z limonki

tatar z tuńczyka:
200 g świeżego tuńczyka
pół awokado
sok z limonki
olej z orzechów włoskich
2-3 krople oleju sezamowego
30 ml sosu sojowego light (o obniżonej zawartości soli)
1/4 czerwonej papryczki chili, posiekanej bez pestek
czarny pieprz do smaku

Wszystkie składniki sorbetu zmiksować. Wstawić do zamrożenia, w trakcie zamrażania miksować blenderem (miksowałam dwukrotnie). Połowę awokado zmiksować na krem z śmietanką, doprawić solą, pieprzem i sokiem z limonki. Tuńczyka posiekać w drobną kosteczkę, dodać pokrojone w kostkę awokado, skropione sokiem z limonki. Dodać olej z orzechów włoskich i doprawić olejem sezamowym, chili, sosem sojowym i odrobiną czarnego pieprzu. Schłodzić. Tatar podawać na rozsmarowanym kremie z awokado z kulką zmrożonego sorbetu.

Smacznego!

2 czerwca 2013

Tuńczyk teriyaki i pasta z mango

Ponoć w opinii obcokrajowców, my Polacy, zbyt dużą wagę przywiązujemy do pogody. Jak tu jednak nie spoglądać z nadzieją w stale zachmurzone niebo, marząc o dojrzałych w słońcu truskawkach, leśnych malinach i borówkach, pękatych pomidorach? Nie mówiąc już o planowaniu pikników, rowerowych wycieczek czy górskich spacerów.

Wczoraj z M bohatersko przemierzyliśmy kawał naszego pięknego kraju, pokonując trasę z Wrocławia do Krakowa na motocyklu, w deszczu oczywiście. Choć może słowo "ulewa" byłoby tu lepszym określeniem... Wycieczka skutecznie zniechęciła nas do wyjścia z domu, do którego, w takich trudach, z radością dotarliśmy. Kolację zrobiłam wyjątkowo nie sezonową. Wybaczę to sobie, niech pogoda będzie wymówką.


Tuńczyk teriyaki z pastą z mango i chrupiącą czerwoną papryką
2 porcje

  • 300 g polędwicy z tuńczyka
  • 150 ml sosu sojowego jasnego (wykorzystałam sos o obniżonej zawartości soli)
  • 2 łyżki miodu
  • sok i skórka otarta z limonki
  • 1 papryczka chili
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka startego, świeżego imbiru
  • 3 gniazda makaronu tagliatelle (pappardelle też się sprawdzi)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (wykorzystałam z pierwszego tłoczenia)
  • 1 szalotka
  • 1 mango (jeśli jest bardzo duże wystarczy pół)
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • pęczek kolendry (ja niestety nie miałam, kolendra jest tu jednak ważnym akcentem)
Tuńczyka przeciąć na dwa prostopadłościany. Przygotować sos teriyaki: wymieszać i dokładnie połączyć sos sojowy, miód, sok i skórkę z limonki, posiekaną papryczkę chili, roztarte ząbki czosnku oraz imbir. Do marynaty przełożyć tuńczyka i odstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny. Przed przyrządzeniem wyjąć z lodówki odpowiednio wcześnie, by mięso nabrało temperatury otoczenia. Tuńczyka odsączyć z marynaty i osuszyć. Kawałki mięsa grilować na patelni grilowej z każdej strony po około 2-3 minuty tak, by mięso pozostało surowe w środku. Marynatę przelać do rondelka i podgrzewać mieszając. Gdy płyn zredukuje się do 1/3 objętości i nabierze gęstej konsystencji, przecedzić go przez sito. Makaron ugotować al dente i przelać zimną wodą. Na patelni rozgrzać olej i podsmażyć szalotkę, pokrojoną w pióra. Dodać pokrojoną w paski paprykę. Podsmażyć chwilę i dodać pokrojone w kostkę mango. Po około 3 minutach wrzucić makaron i sos sojowy. Podgrzać całość, aż pasta będzie gorąca i obtoczona w gęstym sosie. Pastę wyłożyć na gorące talerze, dodać mięso, pokrojone w poprzek, polane gęstym sosem teriyaki.

11 kwietnia 2013

Refleksje (po)Urodzinowe cz.2. Stek z tuńczyka.

M miał wczoraj urodziny.
Kolację dokładnie zaplanowałam jakiś czas temu.
Wino jak zwykle dobierał M.

Udanej przystawce towarzyszyły urodzinowe bąbelki. Towarzyszyły, idealnie komponując się z delikatnymi przegrzebkami i chrupiącą rukolą. Do dania głównego potrzebny był mocniejszy akcent. Bo do tuńczyka lubimy wypić wino czerwone. Oczywiście, gdyby nie pewien zbieg okoliczności, na sole stałoby zapewne Amarone. W wyniku owego okolicznościowego zbiegu, w przeddzień urodzin, M został obdarowany włoskim Grattinara DOCG Riserva 2006, Travaglini. Uwielbiam takie zbiegi okoliczności. Uwielbiam takie wina. I choć nie odważę się napisać winnej recenzji, wino to urzekło zarówno mnie jak i M, cudowną nutą wanilii, którą to tak bardzo cenimy.


Wino świetnie pasowało do grilowanego tuńczyka w czarnym sezamie. Tuńczyk natomiast idealnie komponował się z chrupiącą cukinią i wyrazistym puree z kalafiora. Do tego mocno kolendrowy sos i przepis na wyjątkową kolację urodzinową gotowy.


Stek z tuńczyka w czarnym sezamie z ostrym sosem kolendrowym, puree z kalafiora i chrupiącą cukinią
przepis własny

Steki z tuńczyka, sos kolendrowy z chili

  • 300-400 g polędwicy z tuńczyka
  • olej z awokado
  • czarny sezam
  • 2 łyżki masła
  • pęczek świeżej kolendry
  • papryczka chili 
  • 1 mała szalotka
  • pół łyżeczki sosu sojowego
  • łyżka miodu
  • pół szklanki białego wytrawnego wina
Tuńczyka umyć, osuszyć i podzielić na dwa prostopadłościany. Zamarynować w oleju z awokado. Tak zamarynowanego tuńczyka można przechowywać w lodówce, ważne jednak, by przed smażeniem wyjąć go odpowiednio wcześnie, by nabrał temperatury otoczenia. Przygotować sos. Na patelni roztopić masło i podsmażyć posiekaną szalotkę z chilli. Dodać wino. Odparować sos do połowy objętości, dodać sos sojowy i miód. Podgrzewać jeszcze aż sos zgęstnieje, dodać drobno posiekaną kolendrę. Tuńczyka przed smażeniem obsypać dokładnie czarnym sezamem. Smażyć na patelni grilowej po trzy minuty z każdej strony tak, by mięso w środku pozostało surowe. Steki podawać pokrojone w poprzek, polane sosem kolendrowym, z puree z kalafiora i cukinią, przygotowanymi według poniższego przepisu.


Puree z kalafiora z kokosową śmietanką
  • pół kalafiora
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżka masła
  • śmietanka zebrana z mleka kokosowego
  • śmietanka kremówka
  • sól (u mnie cytrusowa)
  • świeżo mielony, czarny pieprz
  • sok z cytryny do smaku
Chrupiąca cukinia
  • 1 mała cukinia
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • sól (cytrusowa)
  • świeżo mielony , czarny pieprz

Kalafior podzielić na różyczki, posypać solą i pieprzem, skropić oliwą i piec 30 minut w 170ºC. W rondelku roztopić masło, wrzucić kalafior, dodać śmietankę z mleka kokosowego (śmietanka oddziela się wyraźnie od wody kokosowej, ja wykorzystałam śmietankę wykonaną w domu z połowy szklanki kokosowych wiórków, pozostałą wodę kokosową można wykorzystać do koktajli). Kalafior dusić pod przykryciem do miękkości, w razie potrzeby dolewając wody kokosowej lub kremówki. Miękki kalafior zmiksować blenderem na puree, doprawić solą, pieprzem i sokiem z cytryny.

Cukinię umyć i pociąć na cieniutkie paseczki obieraczką do warzyw. Dokładnie wymieszać z sosem przygotowanym z oliwy, soli, pieprzu i startego czosnku. Odstawić do lodówki. Przed podaniem włożyć na 5 minut do piekarnika rozgrzanego do 250ºC.