9 października 2013

Pakuję plecaki. Zielona, tajska pasta curry.


Ostatnio zafundowałam sobie trzy kulinarne godziny w Indiach, a ponieważ najbliższa wyprawa w odległe rejony z dnia na dzień przesuwa się w czasie, postanawiam w najbliższych dniach przenieść się z wokiem na tajskie wyspy. Jeśli ktoś chętny, już dziś powinien w ramach pakowania bagażu przystąpić do produkcji zielonej, tajskiej pasty curry.


Zielona, tajska pasta curry
  • 10-12 zielonych papryczek chili
  • 1/2 pęczka kolendry, razem z łodyżkami
  • 4 łodygi trawy cytrynowej, posiekane
  • 4 ząbki czosnku, posiekane
  • ok. 6 cm korzeń imbiru, starty
  • 8-10 listków limonki kaffir, porwanych
  • sok i skórka z dwóch limonek
  • 2-3 łyżki sosu rybnego (lub sosu sojowego)
  • 1 łyżka ziaren kolendry, utłuczonych w moździerzu
  • 1/2 łyżki utartego w moździerzu kuminu
Wszystkie składniki utrzeć na pastę. Przechowywać w lodówce do tygodnia lub zamrozić. 


6 października 2013

Piękny Różowy Jaś z parmezanowym ciasteczkiem.



Jaśka fasolę mogę jeść w każdej postaci. Pisałam już o boskim musie, którego jest głównym składnikiem. Nie pisałam o równie boskiej zupie, ale pewnie jeszcze kiedyś napiszę. Dziś przedstawię nadwyżkowy hummus z ugotowanej i obranej fasoli, z upieczonymi buraczkami, które na jesień znowu wypełniają moją lodówkę. Obranie fasoli ma kluczowe znaczenie dla idealnie gładkiej konsystencji pasty, zachęcam więc gorąco do niepomijania tego etapu. Do tego jeszcze pełna łyżka domowej tahiny, ząbek czosnku i sok z cytryny, by cieszyć się smakiem różowego hummusu. Świetnie smakuje z ziarenkami granatu i świeżą kolendrą. Do tego chrupiące, bardzo kruche ciasteczka parmezanowo-migdałowe i zdrowa, pyszna przekąska gotowa.


 
Ciasteczka parmezanowo-migdałowe
przepis własny

  • 100 g startego parmezanu
  • 100 g mielonych migdałów
  • 60 g masła
  • 2 łyżki mąki (użyłam ryżowej, tylko dlatego, że akurat nie miałam innej :))
  • opcjonalnie dodatki, takie jak rozmaryn, tymianek, wędzona papryka
Z podanych składników zagnieść ciasto. Uformować dwa wałki o średnicy ok 4 cm, zawinąć je w folię i odstawić do lodówki na minimum godzinę. Wałeczki pociąć na krążki o grubości 6-8 mm, piec 16 minut w piekarniku rozgrzanym do 180ºC.




Buraczkowy hummus z fasoli 
  • 1 szklanka ugotowanej i obranej fasoli (użyłam odmiany Piękny Jaś)
  • 2 małe, upieczone w folii buraczki
  • 1 łyżka pasty tahini
  • 1 ząbek czosnku
  • sok z 1/2 cytryny
  • ziarenka granatu, dobra oliwa i listki kolendry do podania
Wszystkie składniki pasty z wyjątkiem ziarenek granatu i listków kolendry zmiksować na gładką pastę. Hummus podawać skropiony oliwą, posypaną ziarenkami granatu i listkami kolendry.

5 października 2013

Trzy godziny w Indiach. Butter chicken.


Pamiętam, że kiedy zaczynałam gotować po azjatycku, zdecydowanie nadużywałam przypraw. Nie rozumiałam i nie wyczuwałam subtelnej różnicy między łyżką a łyżeczką, no może z wyjątkiem chili. Wydawało mi się, że charakterystyczne dla Azji aromaty należy upychać w daniach do granic możliwości. Tak jakby tylko całe mnóstwo przypraw gwarantowało prawdziwie azjatyckie doznania. Na całe szczęście uczę się praktykując. Tak więc po każdej azjatyckiej podróży na nowo, z zapałem mieszam w woku, eksperymentując z kolejnymi potrawami, powoli odkrywając drobne subtelności i dopracowując swoje własne receptury popularnych azjatyckich dań. Dziś umiem usmażyć niezły makaron z chrupiącymi warzywami, przygotować świetne indyjskie curry, pyszną tajską Tom Kha, czy aromatycznego w sam raz butter chicken'a. Gotując i jedząc azjatyckie potrawy, przyprawione tyle ile trzeba, funduję sobie aromatyczną podróż, od której ciepło robi się w brzuchu. Podróż trzygodzinną, w sam raz  na coraz dłuższe jesienne wieczory. 


Butter chicken
3-4 porcje

MIĘSO I MARYNATA:
  • 500-600 g mięsa kurczaka, bez kości i skóry, oczyszczone i pokrojone w 2 cm kawałki
  • 120 ml gęstego jogurtu naturalnego
  • 2 cm korzeń imbiru, starty
  • 3 ząbki czosnku, starte
  • 1 kopiasta łyżeczka garam masali
  • 1/2 łyżeczki chili w proszku
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1/2 łyżeczki soli
  • sok z 1 limonki lub 1/2 cytryny
SOS:
  • 3 łyżki klarowanego masła
  • 1 drobno posiekana, duża cebula
  • 2-3 papryczki, chili drobno posiekane
  • 4 ząbki czosnku, starte na gładką pastę
  • 2 cm korzeń imbiru, drobno starty
  • 300 g puree z pomidorów (użyłam gęstej passaty pomidorowej)
  • 1 łyżeczka garam masali
  • 1 1/2 łyżeczki kolendry, utartej w moździerzu
  • ziarna z 3 kapsułek kardamonu, starte w moździerzu
  • 5-6 listków kozieradki (methi leaves)*
  • pęczek kolendry do podania
  • do podania chlebki naan, ryż dziki, brązowy lub inny oraz jogurt baturalny
PASTA ORZECHOWA (OPCJONALNIE):
  • 1/4 szklanki namoczonych orzechów nerkowca zmiksowanych na pastę
Kurczaka zamarynować w jogurcie z przyprawami, odstawić na minimum 12 godzin (ja marynuję nawet całą dobę). Przed przyrządzaniem, wyjąć z lodówki na minimum 2 godziny. Na dużej patelni roztopić masło i zeszklić na nim cebulę i chili. Dodać pastę z imbiru i czosnku, podsmażać 2-3 minuty. Dodać oczyszczonego z grubsza z marynaty kurczaka i smażyć około 5 minut, aż mięso zacznie się ścinać. Dodać pomidory i przyprawy i gotować 15-20 minut. Mięso powinno dojść w sosie, który znacznie zgęstnieje. Na koniec wmieszać pastę orzechową (tym razem nie miałam nerkowców, więc dodałam łyżkę domowego masła orzechowego). Kurczaka podawać obficie posypanego kolendrą, z łyżką gęstego jogurtu. Do dania można podać ugotowany, ulubiony ryż, ryż jogurtowy lub chlebki naan. 

Są dwie szkoły przygotowywania butter chicken. łatwiejsza w domowych warunkach, to ta podana powyżej. Oryginalnie zamarynowanego kurczaka piecze się w piecu tandoori, a potem miesza z gęstym, maślanym i aromatycznym sosem pomidorowym. Tak podawano to danie w jednej z najlepszych indyjskich knajp, jakie odwiedziłam (pisałam o niej TU).

* Mi w Polsce nie udało się dostać listków methi, natomiast niewątpliwie stanowią one ważny dodatek dania ze swym charakterystycznym, gorzkawym posmakiem.

1 października 2013

Dynia! My LOVE!

W całej kuchni pętają się dynie. Małe i średnie, pękate i podłużne, soczyście pomarańczowe hokkaido, szlachetnie blade na ich tle dynie piżmowe oraz przytłaczające wszystkie pozostałe swoją monumentalnością dynie olbrzymie. Każda z nich ma w mojej kulinarnej wyobraźni swoje przeznaczenie. Wszak jesienny dzień bez dyni, to dzień stracony! Z dyni w celach konsumpcyjnych można przyrządzić wszystko, począwszy od pesto, przez zupy, kremy, puree, sałaty po desery, wśród których moimi faworytami są dyniowe serniki. Na wszystko przyjdzie czas. Tymczasem pora na szybką sałatę.


Jesienna sałata z jarmużem, pieczoną dynią, marynowanymi cebulkami, pieczoną szynką i pomarańczowym winegretem
  • 6 liści jarmużu, umytych i poszarpanych 
  • 6-7 plastrów upieczonej dyni, najlepiej hokkaido (z moich doświadczeń wynika, że najsmaczniejsze są mniejsze okazy, są soczyste także po upieczeniu, większe zamieniają się w dyniowe frytki)
  • 6 marynowanych cebulek (u mnie chrupiące cebulki z hibiskusem i wanilią z TEGO przepisu)
  • 6-7 plastrów szynki parmeńskiej (lub innej sezonowanej), upieczonych na chrupko na grilu lub w piekarniku
  • garść uprażonych pestek dyni
  • sok z połowy pomarańczy
  • 5 łyżek oliwy
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • świeżo mielony pieprz
Porwane liście jarmużu ułożyć na talerzach, posypać je pokrojoną w mniejsze kawałki pieczoną dynią i połówkami cebulek. Całość polać sosem powstałym ze zmieszania oliwy, soku z pomarańczy, miodu i pieprzu. Posypać sałatę pestkami dyni i na wierzchu ułożyć chrupiącą szynkę.