20 lipca 2013

KEEP CALM AND EAT FISH. Sola meuniere.

Na fali chęci na prostą rybę wróciłam do ulubionej soli. Nie robię jej zbyt często, tylko dlatego, żeby zachować wspomnienie jej wyjątkowości. Francuska klasyka, którą tak zachwycała się Julia Child, kolejny raz potwierdza wyższość prostoty nad przekombinowaniem. Ze śmiechem wspominam skrzywiono-zdziwioną minę M, gdy zrobiłam ją po raz pierwszy. Lekko zniosłam wyrażone wątpliwości. Wiedziałam, że rozwiane zostaną z pierwszym kęsem. Do dziś pytanie "A może by tak solę?", zawsze wywołuje u mnie wspomnienie tej pierwszej miny. I chętnie ją przyrządzam. Jest taka łatwa. I taka dobra. A w ogóle czy ktoś jeszcze jej nie próbował? Jeśli nie, czym prędzej zachęcam do nadrobienia zaległości!



Sola meuniere
  • filety z soli
  • mleko
  • mąka
  • sól, świeżo mielony, czarny pieprz
  • masło
  • garść siekanej natki
  • sok z cytryny
Rybę dokładnie umyć i osuszyć, z obydwu stron obsypać solą i pieprzem. Na patelni rozgrzać 1-2 łyżki masła. Sklarować je przez zebranie oddzielającej się mlecznej piany. Filety zamoczyć w mleku, następnie obtoczyć w mące i strzepnąć jej nadmiar. Smażyć z obydwu stron na złoty kolor. W rondelku roztopić łyżkę masła, dodać sok z cytryny i natkę. Rybę polać przygotowanym sosem maślanym z cytryną. Podawać z gotowanymi warzywami.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza